
|
Od czasów dzieciństwa lubię jak coś się dzieje. Interesowało mnie prawie wszystko. Czytałem mnóstwo książek, podróżowałem, uprawiałem sporty. Jednak zamknięty byłem w sobie. Miałem swój świat. Obserwowałem go i analizowałem. Wciąż odkrywałem coraz to nowsze światy. Wkraczałem w świat fizyki, meteorologii, astronomii. Pasjonowała mnie ekologia wód, leśnictwo, mikrobiologia (mikroświat bakterii, grzybów, wirusów), fizjologia roślin (mikroświat komórek), fitopatologia (choroby roślin), gleboznawstwo (procesy zachodzące w glebie), geologia, hydrologia. Interesowało mnie dokładnie to, co się dzieje w kosmosie, pod wodą, w głębi ziemi, w atmosferze. Poznawałem w ten sposób istotę zjawisk. „Dlaczego tak jest?” „A nie mogłoby być inaczej?” W ten sposób analizowałem świat. Odkrywałem coraz to nowsze rzeczy, zjawiska. Oprócz tego interesowały mnie dziedziny metafizyczne, ezoteryczne. Podczas studiowania powyższych nauk, wdrażałem się równolegle w tematykę metafizyczną. Studiowałem nauki ezoteryczne takie jak reinkarnacja, to jak wyglądają inne równoległe światy, jakie tam prawa obowiązują, jak wyglądał świat dawno temu w przeszłości (w innych wymiarach). Wdrażałem się w astrologię i numerologię. Nawet chciałem być z zawodu astrologiem. Interesował mnie poza tym buddyzm, świat medytacji. Pasjonowała mnie również szczególnie tematyka świadomych snów, podróży astralnych. To było i jest nadal moim głównym marzeniem, celem, który sobie od dzieciństwa postawiłem. Możliwość wychodzenia z ciała i podróżowania gdziekolwiek to tylko możliwe. Jeszcze niedawno temu, jakieś kilka czy więcej lat temu, uprawiałem ekstremalne sporty. Biegałem po lasach, wdrażając się w tę jedną wielką tajemniczość świata natury. W ten sposób wchodziłem w cudowny świat doznań. Podniesiony do maksimum poziom endorfin. Pot, przyspieszony rytm serca, tętna. Inny świat. Jakbym był zupełnie w innym świecie. Poza tym jeździłem wyczynowo na rowerze. Jednak do żadnej sekcji sportowej nie wstępowałem. W żadnych zawodach nie brałem udziału. Trochę za dużo tam wyczuwałem (przewidywałem) lęku, nieprzyjemnych stresów i emocji związanych z rywalizacją. Wolałem sam przekraczać swoje możliwości i wchodzić w coraz to nowsze doznania. No cóż, moje główne zainteresowania to inne światy (dalej tak jest). Coś odmiennego od zwykłej codzienności. Tak więc bardzo lubiłem wdrapywać się na szczyty górskie, nurkować w głębinach wód. Wszędzie widziałem jedno wielkie piękno, cud. Oprócz tego oczywiście pasjonował mnie świat metafizyczny. Jasnowidzenie, i wiele innych paranormalnych zjawisk. Wchodziłem więc wtedy często, tak jakby w inne światy, czy to patrząc się w jeden punkt rozpalonej świecy, czy punkt na ścianie. Wówczas pojawiały się przede mną różne wizje. Może nie konkretne obrazy, ale jakże cudowny świat kolorów i towarzyszących temu doznań. Jak widać moim życiowym mottem było poznawanie coraz to nowszych światów. Nie tych codziennych, w które byli zaangażowani ludzie wokół mnie, ale jakieś zupełnie inne. Interesowało mnie zawsze coś innego. „To przecież jest takie monotonne, to, co ludzie robią” Tak sobie wciąż myślałem. Rozmowy na temat codziennych zdarzeń, obowiązków, szkoły, pracy, imprez. To mnie nie interesowało. Byłem więc samotnikiem. Dla mnie to było zbyt nudne chodzić na jakieś imprezy, dyskoteki. Myślałem sobie wtedy, że to marnowanie jedynie czasu. „A na co mi to się to przyda w przyszłości? Tak myślałem. „Oni tylko gadają i gadają o jakichś nieistotnych rzeczach” Czy to mi się przyda w przyszłości? Tak więc wolałem czytać książki, wgłębiać się w różne dziedziny życia, medytować, obserwować przyrodę i wiele różnych zjawisk natury. Jak chociażby patrzeć na gwiazdy. Poznawać dziesiątki nazw gwiazdozbiorów, gwiazd. Odszukiwać różne mgławice na niebie, meteory, i wiele innych ciekawych zjawisk. Wolałem robić coś konkretnego, co później mi się przyda w życiu. Mało tego. Moją wielką pasją było (i jest) zdrowie. Osiąganie jak najlepszej kondycji zdrowotnej, fizycznej, psychicznej i umysłowej. Stąd zazwyczaj nie jadłem mięsa, słodyczy, nie piłem alkoholu. Dla mnie to było trochę śmieszne. Jak można to jeść i pić skoro później osłabia się kondycja i w ogóle samopoczucie, a co za tym idzie zdrowie Oczywiście smak słodyczy, mięsa, alkoholu (pewne krótkie etapy w moim życiu) jest cudowny. Zaznałem tego. Ale to już mnie nudziło. Szukałem czegoś więcej. Doznań, które wyzwalałem w sobie poprzez przykładowo biegi, czy kąpiele jesienią i zimą w jeziorze i w morzu. Aby to robić musiałem mieć formę. Gdybym wlazł w świat alkoholu (nawet od czasu do czasu), słodyczy itp. wówczas stałbym się bardziej senny. Nie byłoby tej kondycji, a co za tym idzie tak odlotowych doznań. Biegów pod gołym gwiaździstym niebem przez nieznane tereny, czy kąpieli w dziwnym podwodnym świecie. Kondycję fizyczną, psychiczną i umysłową chciałem utrzymywać jak najbardziej perfekcyjnie. Robiłem wszystko, co potrafiłem, aby wnieść w swoje ciało harmonię jak największą. A to tylko po to, by zaznać innych ciekawych doznań. Alkohol, słodycze, rozmowy towarzyskie, imprezy, ewentualnie jakieś narkotyki czy papierosy (których nawet nie spróbowałem w swoim życiu), to może ciekawy świat, pełen doznań, jednak ja szukałem czegoś więcej. Miesiąc, rok, ale co dalej? Później to się staje takie nudne. Tak więc pracowałem nad swoim zdrowiem, harmonią już od dzieciństwa, po to by, mieć formę przykładowo na sporty ekstremalne, jak i mieć dużą wrażliwość. Odchodząc od mięsa, słodyczy, alkoholu, zwykłej herbaty, kawy, w końcu nawet od jajek i nabiału, starałem się uzyskać jak największe zdrowie. Jak największą wrażliwość. Im większa wrażliwość, tym ciekawsze doznania. No cóż, moim marzeniem było i jest opanować umiejętności podróży poza ciałem, wkraczać w inne wymiary i swobodnie po nich wędrować. Już wiele ciekawych światów zobaczyłem. Jednak chciałbym jeszcze bardziej te umiejętności pogłębić, udoskonalić. Tam można doznać tak wielkiej wolności. Można robić wszystko. Można przenieść się w każdy zakątek przestrzeni, czy czasu. Obecnie potrafię umysłem przenieść się gdziekolwiek zechcę. Spotkać się z istotami z innych cywilizacji kosmicznych, rozmawiać z istotami przyrody, kwiatami, kamieniami, zwierzętami i innymi. Również z dewami natury jak i kosmosu. Potrafię już wkraczać w światy innych cywilizacji kosmicznych, innych rzeczywistości, poznając ich sposób życia, pracę, którą wykonują. Mogę, kiedy tylko zechcę przenieść się w czasie do tyłu i do przodu, jak i w bok. Nawet skontaktowałem się ze swoimi równoległymi ja. Wiem, co me równoległe ja robią, czym się zajmują. W ten sposób jeszcze bardziej poznałem siebie i dalej poznaję. Zauważyłem w sobie umiejętności telepatyczne. Wystarczy pytanie i już pojawia się odpowiedź.. Często przybierająca postać obrazów. Rozmawiam z istotami z kosmosu, natury. Są to naprawdę niesamowite doznania. W ten sposób poznaję inne wymiary, to, co tam się dzieje, czym istoty tam się zajmują. Oczywiście są to często, jak na razie obrazy, doznania nie w pełni wyraziste. Na poziomie umysłu. Jedynie sporadycznie udawało mi się doznać oddzielenia poza ciało, mam na myśli podróży astralnej, podczas której czuć określoną rzeczywistość, jeszcze bardziej niż tą fizyczną tutaj na Ziemi, i to różnymi zmysłami. Magiczne doznania, tego typu umiejętności oczywiście pojawiły się u mnie dlatego, iż tego bardzo pragnąłem. Aby w końcu zacząć doznawać tego typu doświadczenia nie tylko sporadycznie, wiedziałem, że muszę mieć wrażliwe ciało. Że muszę dbać o zdrowie ciała. Stąd tak na luzie odszedłem od słodyczy, alkoholu, mięsa i innych szkodliwych produktów spożywczych. Mało tego, w końcu nawet i to niedawno temu, odszedłem od sportów ekstremalnych. No cóż i one w pewnym stopniu otępiają wrażliwość, zmysły innych doznań. Stąd przestałem wyczynowo biegać, nurkować. Odszedłem od wszelkich zbyt intensywnych emocji. Nawet od oglądania filmów, przedstawień teatralnych i innych dzieł sztuki, które ukazują przemoc, strach, życiowe dramaty. No bo, w jakim celu mam przeżywać te tak naprawdę nieprzyjemne emocje? Ten strach? On otępia wrażliwość. Wtedy potrzebne są jeszcze silniejsze dawki adrenaliny (podobnie jest ze sportami ekstremalnymi), bo wrażliwość coraz bardziej ulega otępieniu. Stąd przestałem właściwie prawie w ogóle oglądać telewizję, chodzić do kina, może pewne wyjątki się zdarzają, gdy pojawi się możliwość oglądnięcia na przykład filmu przyrodniczego. Tak czy siak, zauważyłem, że to, co oglądamy, przydarza się w naszym życiu. Myśli, obrazy utrzymywane w umyśle w końcu się realizują. To wizualizacja, programowanie swojego życia. Wtedy jak ma wyglądać życie pełne radości, satysfakcji, skoro w umyśle są inne myśli? Może trudno zauważyć tę zależność. Bo prawie wszyscy robią to samo. Oglądają filmy z przemocą i dramatem. Wtedy nie ma porównania. Ja jednak to sprawdziłem. Obecnie jest cudownie. Odlotowo. Dosłownie świat bez kłopotów, smutku. Ciągle coś ciekawego się dzieje. Ciągle coś nowego poznaję. Moje umiejętności telepatyczne, zdolności podróżowania w czasie, po różnych wymiarach, wynikają z tego, że dbam o swoje zdrowie, wrażliwość. Uważam na to, co oglądam, jak nawet myślę. Mało tego, bardzo mocno pomogły mi w tym energie natury. Esencje natury są robione w trakcie medytacji przez pewnych ludzi, jak na przykład przez Andreasa Kortego. W trakcie medytacji osoby te proszą kwiaty, kamienie, zwierzęta, aby energie przykładowo kwiatu spłynęły do wody. Wtedy tę energię odpowiednio konserwują i rozprowadzają po świecie. Są to esencje natury. Spotkałem się więc niedawno temu z osobą, która widzi wewnętrzne organy, aurę, i przepisuje esencje natury. Są setki, tysiące esencji różnych gatunków. Osoba ta, Ania, obserwowała, jakie były niedomagania mojego ciała fizycznego, czakr i następnie przepisywała mi odpowiednie esencje, które później pobierałem w domu. Ciało dochodziło do idealnego zdrowia. Zanikały nawet „nieuleczalne” choroby. Gdy ciało było perfekcyjnie zdrowe, pojawiały się kolejne esencje. Jedne na odnalezienie swojego życiowego powołania, inne na miłość, uaktywnienie różnych zdolności, w tym zdolności paranormalnych. Wkroczyła harmonia na poziomie fizycznym (idealne zdrowie, zrównoważone wszystkie czakry), jak i psychicznym, mentalnym i duchowym. Nawet zostałem oczyszczony z karmy, nie tylko z tego wcielenia, ale i innych wcieleń, nawet równoległych ja. Skuteczność oddziaływania tych esencji zależy oczywiście od pracy z nimi. Od otwierania się na ich działanie. Gdy pomyślimy, że nie będą działać, wówczas nie działają. Tak jak jest ze wszystkim. Pojedziesz samochodem, namalujesz obraz dopiero wtedy, kiedy otworzysz się na to, kiedy uwierzysz, że tak się stanie. Wówczas nie ma rzeczy niemożliwych. Możesz wyjechać za granicę w wymarzoną podróż, czy jak w tym przypadku wciąż rozwijać w sobie harmonię, światło, zdolności. No cóż. Zakochałem się w esencjach natury. Przyroda jak tylko zechcemy, może Nam pomóc uruchomić w sobie talenty, może Nas uzdrowić, może pomóc Nam odkryć siebie. Natura jest naprawdę wielka. Tak więc moja przygoda w odkrywaniu innych, równoległych rzeczywistości, odbywa się z esencjami (energiami) natury. Obecnie dalej odkrywam różne światy, kontaktuję się tam z różnymi istotami. Poza tym wdrażam na Ziemię pewien projekt. Pracuję nad wprowadzeniem na Ziemię Cywilizacji Nowej Ery, w której zaistnieje w końcu miłość, wolność, radość, satysfakcja. W końcu wychodzę na świat. Zaczynam w nim brać udział. Zaczynam coraz więcej kontaktować się z ludźmi. W końcu przecież razem współtworzymy świat. Jeszcze wcześniej byłem wielkim indywidualistą. Myślałem o sobie wygórowanie. Obecnie myślę, że każdy jest wielki. Nie mniej ważny, czy więcej. Każdy tak samo istotny. Obecnie coraz bardziej czuję jedność z ludźmi. To, jak wspaniałymi są istotami. Iż każdy może wnieść w życie ludzkości zupełnie coś innego. Czy to będą dzieci, czy ktokolwiek, każdy jest wspaniały i wnosi w życie całości wielki wkład. Pracuję obecnie nad wprowadzeniem harmonii i ładu na całą Ziemię. Chodzi o to, że era rywalizacji, walki, przemocy, dramatów, lęku zanika. A wkracza na jej miejsce era współpracy, ładu, nowych niesamowitych możliwości. Ludzie w końcu zaczną robić to (wiele osób już to robi), co lubią, to, co wnosi harmonię w ich życie, jak i w życie całej Cywilizacji. Nadchodzą czasy, kiedy doznania innych wymiarów, kontakty z istotami z innych cywilizacji kosmicznych staną się czymś normalnym. Aby tak się stało, musi zaniknąć strach, lęk, jak chociażby przed nimi. Warto otworzyć się i na te istoty. Nie tylko ludzie potrafią być przyjaciółmi, partnerami, ale i przyroda, jak i istoty z innych wymiarów. Już od pewnego czasu ja również zacząłem tworzyć esencje energetyczne, by ich energie zasiać w swoim wnętrzu, domu, by rozsiewać je w swoim mieście, w okolicach, w ludziach, aż w końcu i po całej Ziemi. Za pomocą geody z kryształami i z pomocą moich przyjaciół Plejadian, moich opiekunów z różnych wymiarów i innych istot z cywilizacji świetlnych, zapisuję w kryształach wody całą mądrość, wiedzę, energie znajdujące się w galaktykach, mgławicach, drzewach, kwiatach.... Robię to, gdyż czuję że to działa niesamowicie, zmienia energetycznie wokół świat, ludzi.... W tych esencjach energetycznych zawarta jest przeogromna wiedza. Kryształy wody mają wielką pojemność informacyjną. Można w nich umieścić księgi Wszechświata, mądrość poszczególnych istot: drzew, kamieni, kwiatów, zwierząt..... Gdy posadzimy je w terenie, w domu, w ogrodzie... lub przyjmiemy je do swojego wnętrza dokonują się tam wielkie zmiany. Wkracza Harmonia. To stąd postanowiłem rozsiewać po całej Ziemi esencje światła, zarówno zrobione przez siebie jak i innych. Po prostu pragnę, by wciąż podnosiły się wibracje na Ziemi i to z wielką prędkością. Pragnę, by wszystkie istoty na Ziemi i w całym kosmosie i we wszystkich wymiarach wkroczyły na drogę Miłości, Radości, Tworzenia Wielkich Dzieł. Niech te esencje promieniują po wszelkie Wymiary, Czasy i Galaktyki i dokonują tam wielkich zmian na skalę kosmiczną!!!!! W końcu pojąłem, iż samo otwarcie się na energie, wiedzę, wibracje emanujące z całej przyrody na Ziemi już sprawia, że one w Nas wnikają. Możemy otworzyć się na energie planet, gwiazd, a nawet centrum naszego Wszechświata. Naszą wyobraźnią możemy sprowadzać te potężne energie światła do naszych wnętrz, do naszego domu, ogrodu, miasta, a nawet na całą Ziemię. W ten sposób rozpowszechniamy światło po całej Ziemi. Zrozumiałem, że jesteśmy potężnymi, doskonałymi istotami, iż w Nas kryją się niesamowite zdolności, które mogą służyć Harmonii. Pewnego razu jednak musiałem zacząć jeść nabiał, bo po 3 latach weganizmu moje ciało fizyczne mocno wychudziło się. Coraz silniejszych energii schodzących na Ziemię z kosmosu nie mógł wytrzymać mój kręgosłup z powodu wygłodzenia. Gdy zacząłem jeść nabiał nabrałem siły fizycznej. Obudziło się we mnie kundalini. Jednak nie wiedziałem jak sobie poradzić z tą energią. Musiałem przejść kolejną przemianę, transmutację wewnętrzną, by nie zwariować, rozpuścić swoje ego. Postanowiłem zrezygnować z ostatnich planów stworzenia Stowarzyszenia (a w ramach jego Centrum Projektowania Nowej Ziemi i Kosmosu, Szkół Nowej Ery, osad ekologicznych na całej Ziemi) gdyż w tym kryła się chęć karmienia się energią podziwu, kim to ja nie jestem. Ze względu również na manipulacyjne zagrywki ze strony ekonomii stwierdziłem, że nie ma sensu głębszego zakładać tego Stowarzyszenia, gdyż papierologia, biurokracja i inne rzeczy związane z prowadzeniem takiej inicjatywy odciągałyby mnie od dalszego wewnętrznego rozwoju. Tu bym po prostu karmił swoje ego, a co za tym idzie Matrix. Jeszcze dużo wcześniej jako ego odpadła ze mnie chęć bycia sławnym pisarzem, który przekazuje ważną wiedzę dla ludzkości. Jak również chęć bycia sławnym, podziwianym na polu działalności związanej z wybieraniem odpowiednich esencji dla ludzi, mieszkań.... Chęć karmienia się energią podziwu na prowadzonych przeze mnie warsztatach, medytacjach również odpadła. To wszystko było gdzieś wgłębi ukryte. Wchodzenie w głębokie stany medytacji, sianie esencji, podróże wielowymiarowe i wszystko od Teraz służy Boskiej Miłości, a nie poczuciu, że jestem lepszy od innych, czy dla samego poczucia ekstazy, rozwoju geniuszu, potęgi, mocy. A nie tylko fizycznej i psychicznej przyjemności. Moim prawdziwym pokarmem więc nie jest energia ekstazy osiąganej za pomocą energii natury, kosmosu, medytacji, głębokich oddechów, głodówek itp. , nie jest nią energia podziwu mego ciała, mych paranormalnych zdolności, czy zaspokajanie zmysłów poprzez inne narkotyki tego trójwymiarowego świata. To tylko daje znikomą przyjemność na chwilę, a później brak poczucia spełnienia, smutek, rozczarowanie, niewiedzę, haos, ból, cierpienie, gdyż w ten sposób wchodzimy w iluzję odłączenia się od naszej prawdziwej Istoty, Boskiego Źródła, Boskiej Potęgi Energii Twórczej, która tak naprawdę zawsze przez nas przenika. Moim prawdziwym pokarmem jest Boska Miłość. Poddaję się całkowicie prowadzeniu przez Boskie Źródło, Suwerenną Całość, a me ego rozpuszcza się w świetle Boskiej Miłości, w świetle energii schodzącej z Centralnego Słońca (Centrum Wszechświata). Tym ego, który poprzez zaspokajanie swoich zmysłów tworzy wirtualny świat niespełnienia, cierpienia, iluzji oddzielenia nie jestem. Jestem Świetlistą, Gwiezdną Istotą, emanacją Źródła, Boską, Nieśmiertelną, Doskonałą, Nieskończoną Świadomością. Niech dokonuje się we mnie Wewnętrzna Boska Alchemia. Stapiam swoje ego w ogniu Boskiej (NASZEJ) Woli, w ogniu Boskiej Miłości by działać tylko poprzez Boską Miłość. Warsztaty mogę prowadzić. Jednak muszą być one wolne od jakiejkolwiek formy biznesu, czy sposobu dowartościowania się. Celem ich może być pomoc innym w otwieraniu swoich serc, w wejściu w falę boskiej Miłości, w przechodzeniu swojej transmutacji, przemiany, by wejść w Nowy Wymiar, Nowy solarny Wiek. Mogę też "tworzyć" Centrum Projektowania i Tworzenia Nowej Ziemi i Kosmosu (nie byłby to budynek, czy szkoła, czy Stowarzyszenie - egocentryczne podejście, ale odpowiedni wyższy wymiar, w który może wejść każdy). A celem samym w sobie by nie było rozbudzanie w sobie fenomenalnych zdolności, geniuszu, harmonii do nieskończoności (to tylko narzędzie), ale uświadomienie w sobie Boskiej Miłości, Boskiego Źródła, Projektowanie i Tworzenie Nowej Ziemi i Kosmosu. ZROZUMIAŁEM, ŻE NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK EWOLUCJA, POWRÓT DO ŹRÓDŁA POPRZEZ RÓŻNE ŚCIEŻKI DUCHOWE, CO TWORZY ILUZJĘ ODDZIELENIA. ŹRÓDŁO JEST W NAS. MY JESTEŚMY NIM. W KOŃCU POSTANOWIŁEM ZOSTAWIĆ ZA SOBĄ CAŁY MATRIX, PUŚCIĆ DOSŁOWNIE WSZYSTKO I WYRUSZYĆ W PODRÓŻ. ZAPRAGNĄŁEM ZNALEŹĆ JEDNORODZINNE EKOWIOSKI, SAMOWYSTARCZALNE, EKOLOGICZNE I DUCHOWE OSADY, DUCHOWE MIASTA W KTÓRYCH MOŻNA BY BYŁO ŻYĆ, POZASYSTEMOWE AŚRAMY W KTÓRYCH MOŻNA BY BYŁO POMEDYTOWAĆ NA CAŁEGO, POEKSPLOROWAĆ RÓWNOLEGŁE WYMIARY I OTWORZYĆ SIĘ NA ODBIÓR NOWEJ WIEDZY. ZAPRAGNĄŁEM TAK PODRÓŻOWAĆ Z MIEJSCA DO MIEJSCA PO CAŁEJ ZIEMI. ZAPRAGNĄŁEM TEGO, GDYŻ CAŁY SYSTEM ZAPADŁ MI SIĘ POD NOGAMI. PRZEZ CHWILĘ MYŚLAŁEM, ŻE TO KONIEC ŚWIATA, ŻYCIA, BO NIE MA NIC. MOŻESZ ZOSTAWIĆ DOSŁOWNIE WSZYSTKO ZA SOBĄ, UKOCHANĄ OSOBĘ, DOM, STARYCH PRZYJACIÓŁ. GDYŻ TY SIĘ ZMIENIASZ, WZNOSISZ SIĘ NA CORAZ WYŻSZE WIBRACJE I NIEWOLA JUŻ CI NIE ODPOWIADA. ZOSTAWIAM TO WSZYSTKO ZA SOBĄ Z PEŁNIĄ WDZIĘCZNOŚCI I MIŁOŚCI DO OSÓB, Z KTÓRYMI DOTĄD ŻYŁEM. ONE SĄ CZĘŚCIĄ MNIE. WIEM, ŻE W KAŻDEJ CHWILI MOGĄ SIĘ ONE DO MNIE PRZYŁĄCZYĆ. PODDAJĘ SIĘ CAŁKOWICIE PROWADZENIU PRZEZ BOSKIE ŹRÓDŁO, PRZEZ MOJĄ PRAWDZIWĄ ISTOTĘ - SUWERENNĄ CAŁOŚĆ. JESTEM BEZPIECZNY. WSZECHŚWIAT SIĘ MNĄ OPIEKUJE. IDĘ NA CAŁOŚĆ!!!!! JUŻ CZAS. NIE MA NA CO CZEKAĆ. ISTNIEJE PEWNE PRAWO PRZYCIĄGANIA. TO O CZYM MYŚLIMY REALIZUJE SIĘ. POMYŚL SOBIE, GDYBYŚ NAPRAWDĘ MÓGŁ, MOGŁA WSZYSTKO ZOSTAWIĆ ZA SOBĄ, GDYBY TO WSZYSTKO ODESZŁO, JAKIE BY BYŁO TWOJE NAJWIĘKSZE, NAJSKRYTSZE MARZENIE. MOŻESZ TEGO DOKONAĆ TERAZ. TO MOŻE BYĆ DOSŁOWNIE WSZYSTKO. WSZYSTKO CO SOBIE WYOBRAZIMY WSZYSTKO TO JEST. ZAUFAJ WSZECHŚWIATU. ON SIĘ TOBĄ ZAOPIEKUJE. JEŚLI CHCESZ MOŻESZ PRZYŁĄCZYĆ SIĘ DO NAS. POŁĄCZMY SIĘ RAZEM. STAŃMY SIĘ KOSMICZNĄ RODZINĄ. JUŻ CZAS TWORZYĆ NOWY ŚWIAT WOLNY OD MATRIXU, SYSTEMU. MÓJ DOM TO CAŁA ZIEMIA, CAŁY KOSMOS. Po drodze poznaję niesamowite osady, aśramy, ekowioski, ludzi. Nagle zdaję sobie sprawę, że cała ludzkość jest moją rodziną. Wkraczam w niesamowite światy. Czuję wolność. Nic nie jest moje, ani nikt, ani żadne miejsce. Do niczego, do nikogo się nie przywiązuję. Czasem nie jest to takie proste. Idę wciąż do przodu. To niesamowite uczucie, kiedy już nie ma się "swojego" miejsca zamieszkania. Skąd ja pochodzę, skąd jestem, już nie mam pojęcia. Poszukuję miejsc do których mógłbym się udać. Gdy otrzymam zaproszenie tam się udaję. Wtapiam się w te środowiska, dzielę się swoją wiedzą, swoimi esencjami, pomagam ludziom współtworzyć osady, wspólnoty...., poznaję siebie. Różni ludzie przyjmują mnie do swojego domu. Uczę się jak można tworzyć harmonijne osady, miasta, wspólnoty, jak żyć w zgodzie z naturą. Zachęcam ludzi, którzy jeszcze żyją w systemie Matrix by puścili całkowicie ten stary świat i udali się do takich miejsc albo zaczęli tworzyć takie nowe miejsca. Swoim bliskim opowiadam o tym dokąd dotarłem, jak się tam żyje, czego się nauczyłem. Opowiadam im o swoich przygodach. Raz za razem wracam, by podzielić się tym wszystkim z nimi. A później dalej wyruszam w świat. Zataczam w ten sposób spirale. Być może pewnego razu zatrzymam się gdzieś na dłużej. Być może pewnego razu nie wrócę tylko będę wciąż podążał do przodu. Być może ekowioski, osady, wspólnoty, aśramy które odwiedzam umieszczę na tej stronie internetowej. Nie wiem.
|