|
DALEKIE PODRÓŻE
Podróż w poszukiwaniu Nowych Światów 2009 czerwiec - listop. Pewnego dnia postanowiłem zostawić cały stary świat - cywilizację - Matrix, całą przeszłość i wyruszyć w tę magiczną podróż. Moim domem stała się cała Ziemia i Kosmos. W czasie tej podróży samodzielnie przemierzałem różne osady ekologiczne, duchowe, aśramy pozasystemowe, ekowioski jednorodzinne. Pragnąłem dotrzeć do Duchowych Miast, a nawet Miast Światła znajdujących się w równoległych wymiarach. Co nie udało się. Mimo wszystko w trakcie tej podróży odkryłem kilka magicznych miejsc. W końcu wróciłem do cywilizacji z powrotem by prowadzić swoje zajęcia, warsztaty, robić kolejne esencje energetyczne i je propagować, by dzielić się swoimi nowymi odkryciami i doświadczeniami.
Indie i Nepal lipiec/sierpień 2008 rok 1 tydzień w Indiach 2 tygodnie w Nepalu W poszukiwaniu siebie, misja - sadzenie esencji energetycznych....
Anglia luty 2007 rok W poszukiwaniu z przyjaciółmi ekologicznych osad, alternatywnych źródeł energii...
Maroko - Afryka lipiec/sierpień 2006 rok Tym razem wiatr poniósł Mnie na stopa w stronę Afryki do Maroka przez Gibraltar. Przez Maroko podróżuję i stopem i autobusami. Przemierzam piaskowe wzgórza. Co za upał: 50ºC w dzień, 30ºC w nocy. Docieram w góry Wysoki Atlas. Przez 5 dni mieszkam w wiosce Berberów. A w Afryce jestem w sumie 2 tygodnie.
Morze Śródziemne, Pireneje - Hiszpania, Francja Lipiec 2005 rok Tę podróż odbyłem na stopa. Spałem na dziko w namiocie. Żywność gotowałem na palniku gazowym. W trakcie tej podróży już nie zdobywalem najwyższych szczytów górskich. Czy to w kanionie Ordessa, czy w górach ze swoim najwyższym szczytem górskim w Hiszpanii. Podziwialem po prostu widoki. Medytowałem z naturą. Nawiązywałem kontakt telepatyczny z żywiołami natury, z górami, kamieniami, kwiatami, motylami. No cóż, w tym roku już od marca zaczęła się moja podróż z esencjami natury. One otworzyły mnie bardziej na wewnętrzne światy. Zacząłem telepatycznie porozumiewać się z istotami natury, przyrody, zacząłem mieć coraz większy wgląd wgłąb siebie. Zrozumiałem, że energie natury to jest to. Wielka moc transformacji, oczyszczania ze starego, tego, co już nie jest potrzebne. Energie natury, które wzbudzają powrót do zdrowia, pobudzają nowe zdolności, talenty, percepcję, poszerzają świadomość. To właśnie tego roku zacząłem brać esencje natury. Teraz jest to dla mnie narzędzie poszerzania świadomości, uaktywniania w sobie coraz większej harmonii. Energie natury mają w sobie wielką moc. Wciąż je zgłębiam. Zgłębiałem je w trakcie tej podróży przez Pireneje. No cóż, teraz podróże nabrały innego sensu. Świadome poszerzanie świadomości, uaktywnianie wciąż coraz większej percepcji, harmonii, po to by móc tworzyć coraz piękniejsze dzieła na tej Ziemi W tym celu, aby stworzyć na Ziemi cudowne dzieło, Cywilizację Nowej Ery. Oczywiście nie tylko własnymi rękami. Przecież każdy tę Cywilizację tworzy. Wszystkie istoty, ludzie, zwierzęta, rośliny, kamienie, i inne.
Norwegia i Szwecja Lipiec 2004 rok Początkowym celem był Przylądek Północny, Nordkapp w Norwegii. Podróż odbywa się na stopa przez Niemcy, Danię, Szwecję i Norwegię. Ze sobą mam jedzenie, palnik gazowy do gotowania zup, śpiwór, namiot do spania w dzikich terenach. Wodę pobieram w sklepach, od ludzi z domków. Podróż prawie za darmo. W pewnym momencie jednak zamiast na Północ pojechałem w góry, fiordy i lodowce norweskie. Pociągnęła mnie magia wysokich gór, lodowców, oraz pięknych górskich krajobrazów z fiordami. Wszedłem m.in. na najwyższy szczyt górski Norwegii, Galdopighen o wysokości zbliżonej do Rysów w Tatrach podążając wzdłuż lodowca. W miarę jak wchodzilłem na górę zaczynał sypać śnieg. W środku lata śnieżyca. Z góry krajobrazy górskie nabrały barwy niebieskiej. Góry niebieskie. Jakbym był w Himalajach. Co za wrażenia. Oczywiście w górach spalem w namiocie. Również pod największym lodowcem europejskim w Norwegii, przybierającym barwę żywego błękitu. Poza tym nocuję przy fiordach norweskich. Wciąż dzikie tereny, bagna..... Cudowne są tu iglaste lasy wraz z wielkimi mchami i krasnorostami.
Czarnogóra, Karpaty (Ukraina) Lipiec 2003 rok 10-dniowa podróż po Ukrainie. Teren bardzo dziki. Właściwie prawie brak schronisk. W górach jest cudownie. Niżej dzikie lasy, łąki, potoki, wyżej góry. Śpię na dziko. Mam ze sobą namiot, palnik gazowy do gotowania, jedzonko z Polski, wodę z potoków. Myję się w terenie, rozpalam ogniska, aby się zagrzać i ugotować zupki z warzyw, przypraw i kaszy gryczanej. Wyżej wiatr, czerwony zachód Słońca, na horyzoncie góry i doliny. W nocy silne wiatry, jakbym miał polecieć w niebo. Jakbym był na wysokogórskiej wspinaczce w Himalajach, a za ścianami namiotu sypał śnieg, jedna wielka śnieżyca. Jakże cudowny kontakt z przyrodą. Noclegi, za darmo. Jedzonko własne z Polski bardzo tanie, podróż pociągami tania.
Kwiecień/maj 2003 rok Wspinaczka z asekuracją, zjazdy na linach, kontakt bezpośredni z górami. Codziennie z rana pobudka, zbieramy swój wspinaczkowy sprzęt i wyruszamy w górę na skały. Uczymy się kolejno dzień po dniu, jak wspinać się po ścianach skalnych, jak zawiązuje się linę do własnej uprzęży, jak wkładać kostki wspinaczkowe w szczeliny skalne, jak zakładać ekspresy. Dzień po dniu uczymy się podstaw asekuracji drugiej osoby, komunikacji w terenie, zjazdów na linach i wiele innych rzeczy.
|